Mocno przetrzebioną i tak wąska wszak kadrą, udaliśmy się do Chełma stawić czoła ekipie, która ma za zadanie nawiązania do tradycji herbu miasta. Dość szybko przekonaliśmy się, że będzie to mega ciężkie zadanie.
Chełmianie mecz ustawili sobie już w 18 minucie, otwierając wynik zawodów. Do przerwy dorzucili jeszcze dwa trafienia w zasadzie już pieczętując swoją wyższość w tym meczu. Dwa bieguny możliwości pod każdym względem nie tylko sportowym, były widoczne i ciężko to przypudrować. Owszem starań naszym zawodnikom odmówić nie można. Fragmentami nawiązywaliśmy równorzędną walkę z podopiecznymi trenera Pietrzykowskiego, ale wystarczyło to tylko na trafienie honorowe. Zresztą, po bardzo ładnej akcji.
Tuż po wznowieniu drugiej części gry odbiór zaliczył Kutyła, po kontrze ładnie uderzał Tymosiak, a do odbitej przez bramkarza piłki dopadł Białek zaliczając pierwsze trafienie Świdni na wiosnę. To był dobry moment, odważnej ofensywnej gry naszego zespołu. Cieszmy się z małych rzeczy, może przyjdą i większe. Jednak po wprowadzonych roszadach w ekipie Chełmianki, wszystko wróciło do normy z pierwszej odsłony. Dokładne crossowe zagrania, odważne wejścia środkiem, świetne akcje oskrzydlające, dopełniły obrazu wyższości gospodarzy nad naszym zespołem. Przed nami jeszcze te najważniejsze starcia w których będziemy szukać punktów, a nadzieja wciąż ma prawo się tlić.
Chełmianka Chełm – Świdniczanka Świdnik 6:1 (3:0)
Bramki: Okoniewski (18, 30, 40), Koncewicz-Żyłka (55), Abate (65), Wojdakowski (90) – Białek (47).
Świdniczanka: Śliwka – Szatała, Figiel, Mykytyn, Nowak (75 Guzewicz), Woder, Tymosiak, Kutyła, Łuczuk, Poleszak, Białek (78 Trumiński). Kartki: Mykytyn, Figiel.
Tekst: Krystian Kutyła
Zdjęcie: Adam Walczak
Zobacz również:




















