Zatruci Siarką.
Potężny kryzys formy odnotowuje u schyłku jesieni nasz zespół. Tym razem naszym katem okazała się tarnobrzeska Siarka, aplikując naszym worek bramek.
Spotkanie, przynajmniej na początku nie zwiastowało tak czarnego scenariusza. Nasza gra nie wyglądała tak źle, ale jeśli już na tydzień przed Mikołajem rozdajemy prezenty na prawo i lewo to przeciwnik o wynik może być spokojny.
Już do przerwy było po meczu.
Na domiar złego powróciły demony przestrzelonych rzutów karnych, po którym w przypadku skutecznego strzału mogliśmy jeszcze widzieć światełko w tunelu.
Po zmianie stron pewna siebie drużyna gospodarzy kontrolowała wynik. Co prawda udało się nam trafić do siatki, jednak na gola Tymosiaka Siarka odpowiedziała jeszcze dwukrotnie, ustalając wynik końcowy na wstydliwym dla nas poziomie.
To był ostatni akt tej jesieni i chyba dobrze, że nastąpiła już zimowa przerwa. Teraz będzie czas na analizy, wyprostowanie spraw organizacyjnych, oraz jasne określenie celów jakie będą stały przed klubem.
Z pewnością nasza sytuacja w tabeli nie jest krytyczna, nadal jest szansa na zadowalający wynik sportowy, a czy ponownie wiosna będzie nasza pokaże czas. Z wiarą.💪💪 Do zobaczenia na stadionach.
Siarka Tarnobrzeg – Świdniczanka Świdnik 6:1 (4:0)
Bramki: Marszalik (5, 26), Szkiela (30, 32), Kardyś (67), Zawół (85-z karnego) – Tymosiak (65).
Świdniczanka: Śliwka – Szatała, Sienicki, Guzewicz, Futa, Tymosiak, Szymala, Fedoruk, Kutyła, Konojacki, Poleszak.
Grali także: Brzyski, Guzewicz, Sikora i Łuczuk.
Tekst: Krystian Kutyła
Zdjęcie: Marcin Wasak
Zobacz również:



















