KS Świdniczanka

 20/03/2024

Rozmowa z Michałem Koźlikiem

Urodził się w leżącym w południowej Wielkopolsce Rawiczu. W tamtejszej Ravii stawiał pierwsze kroki piłkarskie. W naszym klubie pojawił się przed sezonem 2022/23 i szybko stał się mocnym punktem naszego bloku defensywnego.

W dzisiejszej rozmowie postaramy się przybliżyć naszym sympatykom sylwetkę Michała Koźlika.

Jerzy Szkołut: Jakie były początki Twojej przygody z piłka nożną?

Michał Koźlik: Początki mojej przygody były trudne z racji tego, że tak naprawdę pochodzę z małej miejscowości pod Rawiczem i na pierwsze treningi zawozili mnie rodzice albo dziadkowie. Patrząc na dzisiejsze realia zaczynałem swoją przygodę z piłka stosunkowo późno do obecnych czasów ponieważ dopiero w wieku 6-7 lat zacząłem regularnie trenować w klubie piłkarskim Rawia Rawicz.

Jak przebiegała Twoja dotychczasowa kariera piłkarska, czy były w niej mecze które szczególnie utkwiły Ci w pamięci?

Moja przygoda z piłka rozpoczęła się w Rawii Rawicz, później wyprowadziłem sie do Łodzi i tam w szkole Mistrzostwa sportowego uczyłem sie i trenowałem w klubie UKS SMS Łódź. Spędziłem w Łodzi 4 lata mieszkając w bursie szkolnej. 3 lata gimnazjum i rok liceum. Mieszkając w bursie miałem dobre warunki do tego, aby połączyć naukę ze sportem, co było kluczowym aspektem ,który zaważył na mojej wyprowadzce z rodzinnego domu. Po czasie uważam, że była to jedna z lepszych decyzji w moim życiu, ponieważ w trakcie mojego pobytu w Łodzi zauważyła mnie Jagiellonia Bialystok. Zadzwonił do mnie trener Probierz i zaproponował mi abym dołączył do Jagiellonii, nie zastanawiając się długo, podjąłem decyzje o przeprowadzce na Podlasie. W Jagiellonii spędziłem 2 sezony. Po 2 sezonach w Białymstoku nie wszystko poszło po mojej myśli i musiałem wrócić do swojego rodzinnego domu i kontynuować swoją przygodę w 3 ligowym Paście Żmigród. Następnie przyszedł czas na Kotwice Kołobrzeg i przeprowadzkę nad morze, gdzie spędziłem 1.5 roku. Po Kotwicy Kołobrzeg na pół roku wróciłem do Piasta Żmigród, a następnie czekała mnie przeprowadzka na Lubelszczyznę i Świdniczanka Świdnik.

Jakie okoliczności spowodowały, że znalazłeś się na Lubelszczyźnie, a w konsekwencji w naszym klubie?

Jeszcze za czasów gry w Jagiellonii Białystok spotkałem swoją dzisiaj już żonę, która pochodzi z Lublina. Przez całą przygodę z piłka jeździła razem ze mną po Polsce i przyszedł moment, w którym chcieliśmy postawić już na stabilizację. Zadecydowaliśmy, że na stałe chcielibyśmy się osiedlić w Lublinie i przestać żyć ciagle na walizkach. Tak też trafiłem na Lubelszczyznę. W dużej mierze przez brak konkretnych ofert zdecydowałem, że przeprowadzamy się do Lublina i jeżeli w pobliżu Lublina uda znaleźć mi się klub, który będzie miał ciekawy projekt rozwoju, to do niego dołączę, a jeżeli nie to po prostu skończę swoją przygodę z piłką nożną. Po przeprowadzce do Lublina pojechałem na trening do Radzynia Podlaskiego, ale podjąłem decyzje, że nie chce dołączyć do tamtejszego klubu. W miedzy czasie dowiedziałem się o Świdniczance, która ma fajny pomysł na rozwój, oraz że ma zawodników z duża jakością i przeszłością w klubach z wyższych lig. Skontaktowałem sie z trener Giereszem opowiedziałem mu o swojej przeszłości i planach jakie w tamtym czasie miałem na siebie i taki właśnie sposób trafiłem do Świdniczanki, za co po dzień dzisiejszy jestem wdzięczny trenerowi i całemu zarządowi, bo pewnie gdyby nie Świdniczanka i trener Gieresz to nie grałbym już dzisiaj w piłkę nożną.

Twoją waleczna postawa na boisku i skuteczna gra, szybko przysporzyły Ci sympatyków, uznania trenerów i kolegów z zespołu. Dzięki tej postawie powierzono Ci odpowiedzialną funkcję II kapitana drużyny. To niewątpliwe zaszczyt ale i zobowiązanie. Jak przyjąłeś to wyróżnienie i jak się w tej roli czujesz?

Kapitanem jest Mateusz Pielach i muszę przyznać, że to najlepszy kapitan jakiego do tej pory miałem w swojej piłkarskiej przygodzie i szczerze mówiąc to staram się czerpać i uczyć od Matiego jak najwięcej, czy to w szatni czy na boisku. Pod nieobecność Mateusza na boisku pełnie funkcje kapitana, z czego jestem niezmiernie dumny i jest to dla mnie duże wyróżnienie. Bardzo się cieszę z tego powodu, że trener powierzył mi tą funkcję i staram się wywiązać jak najlepiej ze swoich zadań, a jak mi to wychodzi to pewnie trzeba byłoby zapytać chłopaków w szatni.

Jaka jest Twoja ocena funkcjonowania KS Świdniczanka, jako klubu sportowego?

Moja ocena funkcjonowania klubu jest bardzo pozytywna od pierwszych dni do dnia dzisiejszego. Jeszcze przed dołączeniem do klubu, starałem się dowiedzieć jak najwięcej i z każda osoba z którą rozmawiałem wypowiadała się w samych superlatywach o funkcjonowaniu klubu, a po dołączeniu do Świdniczanki tylko się to potwierdziło.

Czy swojej dalsze plany życiowe i sportowe wiążesz z Lubelszczyzną?

Na pewno żadna przeprowadzka już mi nie grozi i szczerze mówiąc nie wiem co musiało by sie wydarzyć, abyśmy razem z żoną zmienili miejsce zamieszkania. Jesteśmy tutaj szczęśliwi i z Lublinem wiążemy swoja przyszłość i plany. Budujemy dom, mamy nadzieję, że uda nam się wprowadzić jak najszybciej, mamy tutaj oboje stabilne i dobre zatrudnienie. Tak więc nie planujemy przeprowadzki. Jeśli chodzi o plany sportowe, to jestem bardzo zadowolony ze swojego pobytu w Świdniczance i chciałbym w klubie pozostać na kilka dobrych sezonów i zrobię wszystko aby swoją formą sportową bronić się na boisku, tak aby sztab i zarząd był zadowolony z mojej osoby. Mam nadzieję że ta przygoda ze Świdniczanką potrwa jak najdłużej. Uważam, że klub ma doskonałe warunki do tego by się rozwijać, a historia klubu pokazuję jak dużą pracę i zaangażowanie wkładają właściciele wraz z trenerem Giereszem i całym sztabem. Cała otoczka dookoła klubu jest motywująca dla zawodników i dlatego też chciałbym bardzo być częścią tego projektu przez kolejne sezony.

Czego można życzyć Michałowi Koźlikowi w 2024 roku?

Przede wszystkim zdrowia, bo to w życiu jest najważniejsze. Życzyłbym sobie abyśmy jako zespół jak najszybciej zapewnili sobie ligowy byt na kolejny sezon, a później zaatakowali jak najwyższa lokatę.

Dziękujemy za rozmowę Michałowi Koźlikowi, do zobaczenia na Stadionie!

Tekst: Jerzy Szkołut, Michał Koźlik

Zdjęcia: Natalia Kulbicka