Podhale

 08/05/2024

K.34: Pozytywny akcent na zakończenie sezonu /film

Siarka Tarnobrzeg była naszym wyjazdowym przeciwnikiem na zakończenie rywalizacji w udanym sezonie 2023/24. O rywalu można się rozpisywać w samych superlatywach, szczególnie w kontekście bardzo udanej rundy wiosennej. Dość powiedzieć, że Siarka u siebie przegrała tylko raz, a po punkcie wywiozły tylko dwie drużyny oraz jak się okazało nasza Świdnia.

Pierwsza część spotkania toczyła się w strugach ulewnego deszczu, ale świetnie przygotowana płyta wicelidera rozgrywek, dzielnie oparła się hektolitrom wody. Nasza drużyna bardzo dobrze broniła dostępu do bramki Krystiana Krupy, na niewiele pozwalając w ofensywie faworyzowanym gospodarzom.

Dość powiedzieć, że to nasi zawodnicy byli konkretniejsi pod bramką i stworzyli sobie dwie wyśmienite okazję na objęcie prowadzenia. Już w 9 minucie po dośrodkowaniu Klaudiusza Sypenia, poprzeczkę ostemplował Filip Koper, a rajd Dominika Ptaszyńskiego z 15 minuty w ostatniej chwili zablokował defensor Siarki wybijając pilkę na rzut rożny.

Gospodarze próbowali, pokazywali próbki swoich piłkarskich możliwości, ale w pierwszej odsłonie nie oddali celnego strzału na naszą bramkę. Do przerwy było 0-0.

Jeśli piszemy o celnych strzałach graczy Siarki to ten nastąpił w 64 minucie. Pierwszy i zarazem konkretny, bo zamieniony na gola przez Lisowskiego. Niedługo potem wzorcową kontrę, po stracie piłki pod polem karnym Siarki, przeprowadzili miejscowi. Iwao idealnie obsłużył Orlika, a lider gospodarzy nie miał kłopotów z pokonaniem naszego bramkarza. Od 69 przegrywaliśmy już dwoma trafieniami.

Nasi zawodnicy nie byli by jednak sobą, jeśli pogodziliby się z losem.

W 84 minucie po presingu Michał Paluch wykorzystał błąd w defensywie gospodarzy, przejął pilkę a rozpaczliwie interweniujący młody bramkarz miejscowych sfaulował naszego napastnika w polu karnym. Jedenastkę na gola zamienił sam poszkodowany, doprowadzając do stanu 2-1.

Gracze Siarki mocno podrażnieni takim obrotem sprawy ruszyli do zdecydowanych ataków. Bohaterem kolejnych minut stał Krystian Krupa, który w niesamowitych okolicznościach wybronił trzy uderzenia, podczas jednej akcji wynikłej z zamieszania po naszą bramką. Próbowali kolejno, Woś, Orlik i Iwao, ale górą był nasz bramkarz.

Banał o niewykorzystanych sytuacjach kolejny raz nie okazał się mitem. 87 minuta gry przyniosła gola wyrównującego. Strzał Sypenia po rykoszecie trafił na głowę Palucha, a ten nie zwykł marnować takich sytuacji i z kilku metrów pewnie trafił do siatki.

Zawodnicy Siarki starali się jeszcze odpowiedzieć, chociaż czasu zostało już niewiele. W 88 minucie z bliska głową nie trafił Lisowski, a w 91 kolejna setkę wybronił Krupa. Tym razem próbował Woś.

Wynik spotkania nie uległ już zmianie i tym samym remisujemy na stadionie faworyta wywożąc jako jedyni w rundzie wiosennej zdobycz punktową z Tarnobrzega.

Siarka Tarnobrzeg – Świdniczanka Świdnik 2:2 (0:0)

Bramki: P. Lisowski (65), Orlik (69) – Paluch (83-z karnego, 87).

Świdniczanka: Krupa – Pielach, Ptaszyński, Sypeń, Futa, Sikora, Czułowski (75 Kukulski), Morenkov (75 Kisiel), Kotowicz, Kuchta (65 Kutyła), Koper (65 Paluch).

Żółta kartka: Sypeń

Michał Paluch po meczu z Siarką:

@ks_swidniczanka Michał Paluch po meczu z Siarką #3ligagrupa4 ♬ dźwięk oryginalny - KS Świdniczanka

Tekst: Krystian Kutyła

Zdjęcia: Marcin Wasak

Film: Marcin Wasak